ZAKUPOWY DETOKS


Chyba nie znam kobiety, która nie lubiłaby zakupów. Ja zakupy kocham, przyznaję się bez bicia. Ale ostatnio, przeglądając moją szafę stwierdziłam, że miłość miłością, ale trzeba przy tym jeszcze zachować zdrowy rozsądek.  Przeczesując szafę znalazłam masę rzeczy, które przestały mi się podobać, albo takie, których nigdy nie włożę. W większości przypadków podczas szalonych zakupów chyba trochę poniosła mnie fantazja. Hitem mojej szafy jest wściekle różowe kimono, w rozmiarze 42, ze złotymi, barokowymi guzikami. Kupiłam je w lumpeksie, za jakieś 10 złotych, ale do dziś nie wiem co mnie podkusiło do zakupu. Hmm..może przerobię je na sukienkę? Po przeglądzie szafy uzbierała się całkiem spora sterta rzeczy, których postanowiłam się pozbyć. Część oddam młodszej siostrze, część  wystawię je na aukcję, może komuś się spodobają, sprawią radość? Sama zaś postanowiłam przejść na „zakupowy detoks”. Koniec z kupowaniem sezonowych hitów, kupuję rzeczy, które naprawdę podobają mi się i są w 100% moim stylu. Kupując ubranie zadaję sobie pytanie: „z czym to połączyć, do czego to będzie pasować” jeśli nie udzielę sobie odpowiedzi w ciągu minuty stwierdzam, że dana rzecz nie jest w moim stylu, nie mam jej z czym połączyć  i grzecznie odwieszam wieszak na miejsce. Staram się wybierać rzeczy klasyczne, ponadczasowe. Staram się też zachować zdrowy rozsądek podczas wyprzedaży. Kupuję to, na co długo polowałam, a nie sukienkę z falbanami, tylko dlatego, że kosztuje 20 złotych. Umiar to podstawa (ciągle to sobie powtarzam)! Postanowiłam też zwracać uwagę na dodatki. Zaopatrzyłam się w kilka efektownych naszyjników i kolczyków, póki co przymierzam się do kupna kilku kolorowych pierścionków.  Po co takie zabiegi? Po to, aby nie stać każdego ranka pół godziny przed szafą i nie marudzić „ nie mam się w co ubrać”.  Mam nadzieję, że wytrwam w postanowieniach! Klasyka i ciekawe dodatki zawsze się obronią!
Może Wy też zdecydujecie się na „zakupowy detoks”? 

M.

Poniżej dodaję kilka modowych inspiracji, które siedzą mi w głowie od kilku dni. :)


  
Źródła zdjęć: Tumblr i Pinterest

COMEBACK


Witajcie! Po bardzo długiej nieobecności wracam do prowadzenia bloga!  Zawirowania w życiu rodzinnym, prywatnym, długa (i wyjątkowo ciężka) sesja na uczelni , brak weny i kilka innych czynników złożyło się na przerwę w blogowaniu.  Bardzo Was za to przepraszam i obiecuję, że to się nie powtórzy. Więcej Was nie opuszczę! Bardzo dziękuję kilku osobom, które uporczywie dopytywały się o nowe posty, to była dla mnie ogromna motywacja.  Jest mi naprawdę baaardzo miło, cieszę się, że komuś podoba się to co robię!  Podczas tej dużej przerwy uświadomiłam sobie, że ten blog dużo dla mnie znaczy, stał się ważnym elementem mojego życia. Dlatego postanowiłam zrobić wszystko, by się rozwijał, by zdjęcia z posta na post były coraz lepsze, by wszystko powoli szło do przodu.  Małe zmiany nie tylko na blogu, ale także w moim trybie życia. Staram się systematycznie (w moim przypadku to pojęcie abstrakcyjne, mam słomiany zapał, ale zobaczymy, może coś z tego wyjdzie ;p) ćwiczyć. Zaczęłam biegać i jeździć na rolkach, wprowadziłam zdrową dietę (zrezygnowałam z chrupeczek, czekolady i żelków ;(). Mam nadzieję, że za kilka miesięcy będzie widać efekty!


Odnośnie dzisiejszej stylizacji- większość rzeczy pochodzi z zimowej wyprzedaży. Jestem wielką miłośniczką swetrów, cieszę się, że wracają do łask, uwielbiam je oglądać na wybiegu i „przemycać” w codziennych stylizacjach.  Sweter, który upatrzyłam sobie już w listopadzie (ale jego cena zniechęcała do zakupu) kupiłam go dwa miesiące temu, za jedyne 40 złotych. Jest cudowny, moherowy, ciepły i  miękki. W cieplejsze dni noszę go zamiast kurtki. Buty, to zakup spontaniczny, znalazłam je na półce z porozrzucanym obuwiem i pokochałam je od pierwszego wejrzenia! Kosztowały 40 złotych, a są wykonane w całości ze skóry. Może nie wyglądają, ale są bardzo wygodne. Torebka- znaleziona w Zarze, zdecydowałam się na nią ze względu na ciekawy kolor- wszystkie torebki nie muszą być przecież czarne!
Zestaw jest prosty, minimalistyczny sweter jest zdecydowanie elementem dominującym, dobrze komponuje się z pikowaną strukturą spódnicy. Kolorowa torebka ożywia stylizację. Całość (pewnie dzięki fryzurze) nabiera delikatnego charakteru retro. To chyba jedna z moich ulubionych stylizacji, czuję się w niej naprawdę fantastycznie i  kobieco.

Dziękuję, że na mnie zaczekaliście!:)
M.











sweater- H&M
skirt- Staff by Maff
bag- Zara
shoes- Bershka