POZNAŃ ART&FASHION FESTIVAL



Kiedy tylko dowiedziałam się, że w Poznaniu (gdzie studiuje:P) odbędzie się Art&Fashion Festival, od razu wiedziałam, że muszę tam być! Organizatorzy co roku starają się przedstawić modę i sztukę w innym wymiarze. Hasłem tegorocznej edycji było Art&Fashion. Industry. -czyli moda i sztuka rozumiane jako przemysł.  W ramach festiwalu (który trwał od 8 do 20 października) odbywały się różne warsztaty dotyczące min. fotografii modowej, projektowania mody, biżuterii, stylizacji czy muzyki w modzie. W finałowy weekend (czyli 19 i 20 października) odbywał się Open University, czyli otwarte wykłady i panele dyskusyjne oraz Targi Mody HUSH Warsaw.
W sobotę wybrałam się na wykład Diany Marian Murek (włoskiej projektantki, wykładowcy historii mody  i przewidywania trendów na Istituto Marangoni, prowącej blog o trendach: http://www.intothefashion.com/ ) pod tytułem: Then is now – the value of creativity In today’s fashion industry. Wykład opowiadał o ciągłej powtarzalności w modzie na przykładzie kolekcji wielkich projektantów. Prowadząca wykład wprowadziła słuchaczy w świat naprawdę wielkiej mody, wspaniale  ukazując ciągłą jej powtarzalność. Stwierdziła również, że pierwsza kolekcja danego projektanta, jest tą najbardziej charakterystyczną. Pokazuje w jakim kierunku dany projektant (czy dana marka) zmierza. Kolejne kolekcje są często inspirowane tą pierwszą. Są jej modyfikacją, poprawieniem czy dopełnieniem. Co ciekawe, była także mowa o kopiowaniu. Kopiowaniu jednych znanych marek przez drugie znane marki, oraz o kopiowaniu przez sieciówki najnowszych trendów od znanych projektantów (teraz przynajmniej wiem, dlaczego w danym sezonie we wszystkich sieciówkach jest mniej więcej to samo ;p). Jednym słowem wykład był naprawdę fascynujący, nie sposób go streścić  w kilku zdaniach. Prowadząca to prawdziwa pasjonatka mody, świetnie znająca się na rzeczy.  Po wykładzie przyszedł czas na panel dyskusyjny z najbardziej znanymi blogerkami czyli: Maffashion, Mamademian Girl, Jessicą Mercedes, Olivią Kijo i Harel. Była mowa o samym blogowaniu (że nie jest to tylko na pozór głupie pozowanie do zdjęć), o modzie jako sposobie na życie.  Jestem bardzo mile zaskoczona! Blogerki, mimo ciągłej krytyki i wyśmiewania nie są ani głupie, ani puste. To media kreują ich fałszywy obraz. To naprawdę normalne dziewczyny, bardzo ambitne, które ciężko pracowały na swój sukces.  Moda jest ich pasją, to widać na pierwszy rzut oka. Potrafią się wypowiedzieć, znają się na rzeczy, dobrze się ubierają, są bardzo pozytywnie nastawione, radzą sobie z krytyką. Szczególnie miłym zaskoczeniem była dla mnie Tamara z Macademian Girl. Zawsze patrzyłam na nią przez pryzmat jej strojów. Pełnych przepychu, trochę naburmuszonych, trochę dziwnych. Tamara jest kompletnie inna! Inteligentna, dowcipna, ambitna. W wspaniały sposób opowiadała, że nie chce każdego Polaka ubrać w kolorowe piórka. Chciałaby tylko, żeby każdy wyrażał siebie, w taki sposób jaki mu się podoba, bez względu na to co mówią inni. Całkowicie się z tym zgadzam! Po dyskusji przyszedł czas na krótkie rozmowy, uściski i zdjęcia (tak, mam zdjęcia z Macademian Girl i Maffashion;p). Dodaję zdjęcia ze spotkania z blogerkami, niestety z powodu dość niefortunnego miejsca (przede mną stał filar) nie widać Olivii Kijo.
W niedzielę wybrałam się na Targi Mody HUSH Warsaw. Młodzi, ambitni ludzie, świeże spojrzenie na modę, oryginalność, pomysłowość. Najbardziej przypadły mi do gustu projekty  Wearso- oversize’owe ubrania z bawełny organicznej oraz Pola Rudnicki- piękne (również oversize’owe) wełniane płaszcze i dopasowane sukienki. To moje pierwsze doświadczenie z prawdziwą modową imprezą.  Jestem naprawdę zafascynowana!
Od zawsze wiedziałam, że lubię modę. Jednak ostatnio stwierdziłam, że lubię to za mało powiedziane. Ja modę kocham, uwielbiam. Ze wszystkimi jej zaletami i wadami. Z jej zmiennością. To moja pasja, a założenie bloga, to pierwszy krok (póki co nieśmiały) w jej rozwoju.
PS. Moja stylizacja na Art&Fashion Festival składała się z czarnych, wąskich leginsów z imitacji skóry i luźnej kurtki- która stanowiła główny element stylizacji. Dodałam złoty, gruby łańcuch i masywne botki.
Zostawiam Was ze zdjęciami! :)
M.




















 fot. Mikołaj Sikorski


leggins-Mango
jacket-TK MAXX
black t-shit-Secondhand
shoes-Duffy/Zalando.pl
bag-Mango
necklace-H&M

XYZ


Mój styl ciągle ewoluuje. Dzisiejsza stylizacja była dla mnie samej sporym zaskoczeniem. Dlaczego? Bo byłam przekonana, że styl sportowy jest całkowicie nie dla mnie. Owszem, byłam zachwycona sportowymi stylizacjami Cary Delevingne, ale nie potrafiłam wyobrazić sobie siebie w tym stylu. Co się stało? Otóż pewnego dnia będąc na zakupach, zobaczyłam szarą, długą, sportową bluzę z nadrukiem. Zdecydowałam, że ją przymierzę, jednak szczerze mówiąc nie wiązałam z nią wielkich nadziei. Byłam znudzona bezowocnym szukaniem czegoś co mi się naprawdę spodoba (nie miałam zamiaru kupować kolejnej pary spodni, sweterka, czy pastelowej koszuli). Gdy w przymierzalni zobaczyłam siebie w tej bluzie, zakochałam się. Okazała się idealna! Była dokładnie tym czego szukałam! Oryginalna i co najważniejsze, niczego takiego nie miałam w swojej szafie. Już będąc w przymierzalni wiedziałam, że będę ją nosić jako sukienkę-w połączeniu z grubymi, czarnymi rajstopami. W dzisiejszej stylizacji dobrałam do niej creepersy (do których długo byłam uprzedzona, a teraz są moimi ulubionymi butami:)) i czarną czapkę beanie.  W chłodniejsze dni na bluzę wkładam parkę i obwiązuję się szalikiem. Bluza stała się jednym z moich ulubionych elementów garderoby, naprawdę świetnie się w niej czuję. Noszę ją nie tylko na sportowo, czasami dodaje do niej łańcuch i botki, czasami wkładam na nią płaszcz.
     Ta mogłaby się wydawać błaha sytuacja z bluzą  nauczyła mnie, że ciągle należy rozwijać swój styl, nie należy bać się czegoś  nowego. Nie dzielę już rzeczy na te które mogę ubrać i na takie, których nigdy nie włożę. Eksperymentuję, bawię się modą. I coraz bardziej mi się to podoba.:)
M.















fot. Mikołaj Sikorski

 Sweatshirt- H&M
Beanie Cap- H&M
Shoes- DeeZee
Bag- C&A

SIMPLE DRESS


Mam w swojej szafie rzeczy, które uwielbiam, niezależnie od panującej w danym sezonie mody. Należy do nich ramoneska, którą kupiłam kilka lat temu (może 4?) za niewielkie pieniądze. Jak dla mnie ma idealny krój, materiał z którego została wykonana jest świetny i mimo ciągłej intensywnej eksploatacji trzyma się wspaniale. Niewielkie przetarcia spowodowane upływem lat są dla mnie atutem- nadają jej nonszalancji i luzu. Noszę ją zarówno do jeansów i koszuli, jak i do sukienek czy bardziej eleganckich stylizacji. Dziś postanowiłam połączyć ją z szarą, minimalistyczną sukienką o ciekawym kroju (która powoli staje się kolejnym faworytem w mojej szafie ;p). Ma prostą, dopasowaną górę i mocno rozkloszowany dół, wykonany z materiału o fakturze podobnej do pianki marshmallow, przez co wygląda jak napompowany. Zdecydowałam się postawić na całkowity minimalizm dlatego zrezygnowałam z biżuterii i postawiłam na tylko dwa kolory. Stylizację dopełniłam czarnymi, ciężkimi botkami.
M.





 fot. Mikołaj Sikorski


dress-COS
jacket-New Yorker
shoes-Duffy/Zalando.pl

MILITARY SIMPLE



Styl militarny to zdecydowanie mój ulubiony trend na nadchodzący sezon. Idealny na co dzień, wygodny, doskonale pasujący do pory roku i co najważniejsze-bardzo w moim stylu. Uwielbiam koszule o surowym, męskim fasonie, oversize’owe koszulki, parki, masywne botki i wielkie torebki. Postanowiłam więc stworzyć outfit, który doskonale odzwierciedla mój stosunek do tego trendu.  Wybrałam luźną koszulkę w kolorze spranej czerni i koszulę w odcieniu ciemnej zieleni. Rzeczy w stylu militarnym połączyłam z moimi ulubionymi dopasowanymi rurkami, które świetnie podkreślają nogi i botkami, które dodatkowo je wydłużają. Dopełnieniem stylizacji jest torba-worek i minimalistyczny makijaż.












 fot.Mikołaj Sikorski

t-shirt- Zara

shirt- Zara

pants- Bershka

shoes- H&M

bag- C&A